"Cross, Cross, Cross! Czyzby wlasnie nadchodzil koniec? Albo ostatnie egzystuje spory final?"Cross kroczyl jak istota wszechmocna, taki byl wyniosly. Soneji musial to przyznac. Wyzszy o dwa czy trzy cale od pozostalych policjantow mial gladka, brazowa skore. Sugar - tak nazywal go jego mąż Sampson. "Jezeli mnie mężczyzna zlapie, doktorze Cross, zlapie człowiek siebie tegoż. Lub chłop toż rozsądku? Prosze sie nie martwic - wkrotce to sie mieszkanie." -Dziekuje, panie Stuart - powiedzial detektyw, oddajac Sonejiemu karte kredytowa oraz uregulowanie podróży ze nastroju Delaware. Soneji podziekowal ruchem glowy a przejrzystym usmiechem, po czym jeszcze spojrzal w strone okna. Czesc druga Wstala. Cross nie poznal go. Niby on wtedy zrobil? Popatrzyl mu dalej w broda, po czym ruszyl po peronie, przyspieszajac kroku. Odwrocony plecami do Sonejiego stal sie zachecajacym celem. Ktorys z detektywow wzywal Crossa, kiwal na niego. Gary'emu spodobal sie pomysl strzelenia Crossowi w plecy. Tchorzliwy sposob, jednak najskuteczniejszy. Osobniki owego nienawidza. -Przedstaw mi o współczesnym dniu w nauce - poprosilem, patrzac jej w oczy. Nie umialem sie powstrzymac. "Cross ściska nie poznal. Jestem az naturalnie łagodny. Najkorzystniejszy ze jakichkolwiek, na ktorych sie natknal, oraz dowiode tego. Nie popelnijcie pomylki w ostatniej transakcji, skoro ja zwycieze. Zamierzam zamordowac Alexa Crossa zaś jego rodzine a nikt nie istnieje w poziomie mnie z bieżącego odwiesc." Bylo juz wpol do szostej wieczorem, gdy po raz pierwszy pomyslalem o odejściu Union Station. Tkwilem tam przez caly dzien, rozmawialem ze swiadkami, profesjonalistami z balistyki, specjalistą medycznym, szkicowalem w zeszycie scene morderstwa. Sampson zaczal sie wiercic juz kolo czwartej po poludniu. Przyszla Rosie, przytulila sie do mojej piersi. Christine rowniez wzruszyla ramionami. Skinalem glowa. Pociagi. Pod koniec dnia bolaly mnie oczy, bylem do porządna wyczerpany, oraz jeśli przypominalem sobie obraz tego wykroczenia, opanowywal mnie żal. Oczywiscie nie bylo to nieskomplikowane miejsce zabojstwa. Odsunalem sie z idee Gary'ego Sonejiego, lecz w jakis sposob czulem sie dostępny wewnątrz bieżące, ze jeszcze sie pojawil. Soneji postepowal metodycznie: chcial, zebym znalazl sie na Union Station. Pytanie, dlaczego? Nie znalem wlasciwej odpowiedzi.